Aktualny numer

Serwis stomatologiczny
Centralny Rejestr Lekarzy

Jesteśmy na FB

Rynek zdrowia

Dom „Pod Gruszką” – Szczepańska 1

Sala Fontanowska

Ulica Szczepańska – najkrótsza z ulic wychodzących z Rynku, o długości zaledwie 88 m. Ma pięć domów ze strony nieparzystej i w zasadzie dwa z parzystej. Dalej zaczyna się już plac Szczepański.

Sala FontanowskaUlica to bardzo stara, wytyczona w kierunku kościoła parafialnego św. Szczepana zbudowanego przed końcem XIII w. i nieco późniejszej kaplicy św. św. Macieja i Mateusza (obydwa stały na dzisiejszym pl. Szczepańskim, obydwa zostały zburzone w 1802 roku). Nieraz zwana była Żydowską, bo obok ww. kościołów stała synagoga, a obok niej znajdował się żydowski cmentarz. Już w XIV wieku była wybrukowana.

Oprócz interesującej nas, narożnej z ulicą Sławkowską, kamienicy „Pod Gruszką”, której nazwa znana była już w 1556 roku w wersji łac. -niem. „Sub Pira” lub „Sub Pyrn” czy „Sub Pyrgu”, zwróćmy uwagę na kamienice nr 3 i 5. Pierwsza z nich zwana Mierzejewskich, z pięknym gotyckim portalem od strony oficyny, była własnością różnych patrycjuszowskich rodów, a znana była m.in. z tego, że tutaj zmarł Maciej Miechowita. Za nią stoi (nr 5) zw. Bryknerowską, Fuchsowską lub Steinkellera czy „Na Schodkach”, a pochodzącą z pierwszej połowy XIV w. Wielokrotnie przebudowywana przybrała w końcu formę okazałej rezydencji kupieckiej z monumentalną, klasycystyczną fasadą zwieńczoną frontonem ze stiukowym przedstawieniem emblematów handlowych i Merkurego z laską oraz tarczą z monogramem A.M. czyli kupca Aleksandra Merkerta, który rękami architekta Augusta Plasquade nadał kamienicy ostateczny wygląd.

Stronę „nieparzystą” kończy kamienica Szołajskich. Stronę „parzystą” zajmują w zasadzie dwa budynki: Pałac „Pod Krzysztofory” i klasycystyczny parterowy pawilon na rogu z Jagiellońską.

Przejdźmy jednak do „naszej” kamienicy, która stanęła na planie kwadratu o boku 15 m na rogu Szczepańskiej i Sławkowskiej około 1300 roku, odnotowana w księdze miejskiej jako kamienica wójta Ludwika. W tym samym wieku wnętrze kamienicy przebudowano robiąc do niej drugie wejście od ul. Sławkowskiej. W efekcie powstały wtedy dwie niezależne gotyckie kamienice. Pod koniec XIV wieku przynajmniej jedna z nich należała do Gniewosza z Dalewic, dworzanina króla Władysława Jagiełły. To dzięki niemu ma kamienica, jak każda przyzwoita stara budowla, swoją legendę, a związaną z królową Polski Jadwigą. Wg. Jana Długosza ów dworzanin Gniewosz intrygował na rzecz Wilhelma Habsburga, a po zawarciu przez Jadwigę małżeństwa z Jagiełłą oszczerstwami usiłował doprowadzić do rozbicia tego związku, za co został skazany na karę odszczekania potwarzy. Mimo tego cieszył się później zaufaniem króla. Jak chce legenda, którą zresztą stworzył sam Długosz, niechętny Jagielle, to tu w domu Gniewosza ukrywał się przybyły do Krakowa w sierpniu 1385 roku książę austriacki Wilhelm i tu ponoć spotykał się z Jadwigą. Wilhelm nie pogodził się z faktem koronacji Jadwigi na króla Polski, a nie Węgier, bo tam miał zostać jej małżonkiem. Przybył przeto do Krakowa dochodzić swoich racji i ważności umów. Teoretycznie zaślubiony był z Jadwigą przez arcybiskupa Ostrzychomia w Hainburgu, gdy ona miała 4 lata, a on 8, ale nic u małopolskich wielmożów nie uzyskał, wręcz przegoniono go precz, jeszcze przed ślubem z Jagiełłą, albowiem papież Urban VI rozwiązał zaręczynowe przyrzeczenia zawarte ponad głowami dzieci.

Sala ZielonaGdy Wilhelm przybył do Krakowa miał 16 lat, a Jadwiga 11. Czy istniało między nimi jakieś uczucie – nie wiadomo. Jedno jest pewne, że Wilhelma, nadzieję rodu Habsburgów, cechowała, jak pisze Michał Rożek, kultura rycerska, wykwintność i ogłada. Do tego środowisko, z którego pochodził, było bliższe Jadwidze niż „litewski niedźwiedź”. Michał Rożek w „Nietypowym przewodniku po Krakowie” dodaje, że Wilhelm w owym czasie był największym wykwintnisiem w Europie, Jadwiga zaś największą pięknością, natomiast Jagiełło uznawany był za starego dzikusa i barbarzyńcę. Nic więc dziwnego, że Jadwiga mogła być zafascynowana wytwornym Wilhelmem. Co i czy działo się z tą parą w Krakowie na ul. Szczepańskiej tak naprawdę nie wiemy i nie będziemy wiedzieć. Dostojnicy pilnowali Jadwigi jak oka w głowie, więc ponoć zrozpaczona siłą próbowała wyrwać się do ukochanego, co stanowi podwaliny legendy. O tej miłości milczą kamienie, niemi świadkowie minionych wieków, ale wspomnienie Romea i Julii z Krakowa pozostało.

Wróćmy do dalszych losów kamienicy. Pod koniec XIV wieku dobudowano do niej trzecią kondygnację, a sala na piętrze otrzymała piękne gotyckie sklepienie sieciowe z kamiennymi żebrami i polichromią. Zostało ono później przykryte przez Baltazara Fontanę, ale można je oglądać przez specjalnie wbudowane drzwiczki w jednym z pilastrów. Może te tajemne drzwiczki umocniły legendę o Jadwidze i Wilhelmie jako sekretne przejście.
W XVI wieku kamienica stanowiła własność patrycjuszowskich rodzin Turzonów i Krupków. To u Turzonów mieszkał Maciej Miechowita, lekarz nadworny Zygmunta I Starego, wybitny profesor medycyny i ośmiokrotny rektor Akademii Krakowskiej. To on dał początki „medycznego” charakteru tej kamienicy. W tymże wieku w domu „Pod Gruszką” powstał piękny renesansowy portal, który obecnie jest obramieniem okna kwiaciarni.
Na początku XVII wieku kolejny właściciel Stanisław Rapp, kanonik wiślicki, przebudował domy i z powrotem połączył je w jeden budynek, który w rękach Rappów pozostał do 1668 roku jako rezydencja rodzinna.

Kolejnym, bardzo ważnym dla losów budynku właścicielem był chorąży i sędzia grodzki Andrzej Żydowski. On to zlecił Baltazarowi Fontanie, najwybitniejszemu twórcy z kręgu berninizmu, rzeźbiarzowi, architektowi i sztukatorowi zwanemu „homo molto virtuoso” wystrój sal na piętrze. Fontana pozostawił po sobie tak w Krakowie, jak i w innych miejscach Małopolski wiele wybitnych dzieł. Sala tzw. Fontanowska w domu „Pod Gruszką” należy do najpiękniejszych wnętrz mieszczańskich w Polsce. Fontana tworząc coś nowego zawsze starał się uszanować i zachować poprzedni wystrój, dlatego swoją dekorację – sztukaterię podwiesił pod wcześniejszą, o czym była mowa wcześniej. Medaliony i girlandy w jednej części sali przypominają zdobienia w kościele św. Tomasza w Castel Gandolfo. Znajdujemy tu alegorie: Malarstwa, Rzeźby, Architektury i Muzyki. W drugiej części (kiedyś dwa odrębne pomieszczenia) oglądać można interesujące ornamenty w typie panopliów (motywy dekoracyjne złożone z elementów uzbrojenia i trofeów wojennych: hełmów, lanc, tarcz, mieczy, chorągwi, buńczuków i in.), dwa piękne biusty kobiece, a na ścianach dodatkowo holenderskie płytki ścienne z XVII wieku. Ta sala i jeszcze jedna, uznana za najstarszą w kamienicy ze sklepieniem romańskim stanowią o niezwykłej wartości tego budynku.

Od połowy XVIII prawie do połowy XIX wieku dom stanowił własność magnackiego rodu Morsztynów, stąd często nazywany był Morsztyńskim lub Morsztynowskim.

Sala GotyckaKolejna modernizacja nastąpiła w 1833 roku wg projektu i wykonania majstra murarskiego Francesco von Pierreta dla Józefa Dąbkowskiego. Wtedy to część wnętrz parteru adaptowano na sklepy, zmieniono dach i fasady z obydwu stron. Zrazu była tu apteka „Pod Złotym Jeleniem”, własność Kazimierza Baniakowskiego, który prowadził ją przez 20 lat, a następnie sprzedał ją Dąbkowskiemu. Odtąd nosi nazwę „Pod Złotym Tygrysem” i trwa w tym samym miejscu od 1814 roku.

W XIX wieku mieściła się w tym budynku ceniona pensja dla panien należąca do Julii Brossard, a w II połowie tegoż wieku mieszkający tu Jerzy Radziwoński posiadał niezwykłą kolekcję malarstwa. Były tam obrazy włoskie, przypisywane Andrei del Sarto i Palmie Vecchio, a także dzieła malarzy holenderskich i oczywiście polskich.

Kolejne prace restauracyjne (w 1893 roku) prowadził wybitny architekt i konstruktor Władysław Ekielski. Powstał wtedy neogotycki portal od strony ul. Sławkowskiej.

Od 1889 roku na I piętrze kamienicy zaczęła działać kawiarnia Franza Sauera. Salę Fontanowską przeznaczył Sauer wyłącznie dla pań, co w owym czasie było rzeczą niezwykłą. Znana jest anegdota związana z zakazem wstępu tam mężczyzn. Otóż zasada owa upadła, gdy nieobsłużony, samotny klient przyprowadził z pobliskiego rogu znaną damę lekkich obyczajów i spokojnym głosem rzekł do oniemiałego kelnera: „Poproszę o herbatę”. U Sauera poza kawiarnią był także bilard i pokój do gry w karty, co przysparzało dodatkowych gości. Wieczorami schodziła się tu chętnie brać artystyczna, tu bywali: Tetmajerowie, Wyspiański, Boy-Żeleński, Rydel, Frycz, Noskowski i wielu innych. Dla potrzeb tej kawiarni przeprowadzono w salach Fontany prace konserwatorskie. Od 1927 roku mieściła się tu restauracja „Ziemiańska”, która miała kontynuować tradycje Sauera, ale interes szedł nieszczególnie i „Ziemiańska” upadła.

Tę niezwykłą kamienicę w 1936 roku zakupiono dla Izby Lekarskiej. W akcie umowy sprzedaży z datą 28 lutego 1936 roku czytamy: „Intabulujemy prawo własności tej realności na rzecz Izby Lekarskiej w Krakowie, a to w stopniu hipotecznym zanotowanym 11 września 1936 roku…”. Było to za prezesury Władysława Stryjeńskiego – trzeciego prezesa OIL w Krakowie.

Sala dawnego Klubu DziennikarzySamą restaurację spróbowano uruchomić wiosną 1939 roku. Otworzono tu kawiarnię literacką „Pod Złotą Gruszką”. Nad bramą i przy schodach prowadzących na piętro umieszczono stosowne godło. Ale niedługo trwała. Niemcy zrobili w niej stołówkę dla SS i otworzyli „Literarisches Kafeehaus”.
Po wojnie, kamienica wróciła do Izby Lekarskiej, ale na krótko. W 1950 roku dekretem stalinowskim rozwiązano samorząd lekarski, a jego majątek znacjonalizowano. W 1951 roku decyzją premiera J. Cyrankiewicza lokal przejęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Wielkim kosztem przeprowadziło gruntowną odnowę wnętrz i konserwcję zabytkowych fragmentów. I znów, jak przed laty, w dużym narożnym salonie zaczęli bywać artyści Krakowa m. in. L. J. Kern, Tadeusz Kwiatkowski, Tadeusz Śliwiak, L. i J. Skarżyńscy, Sławomir Mrożek. Wpadał tu także do swojego ulubionego kącika – Jan Kaczara, „zaczarowany dorożkarz”, który siedząc tyłem do sali wypijał wzmocnioną herbatę. Wszyscy go tu poważali, bo wiadomo, przecież woził samego Gałczyńskiego, a do tego mówił wierszem.

Na zakończenie opowieści dodam dwa „medyczne” szczegóły. Na ul. Szczepańskiej 11, czyli w kamienicy Szołajskich na przełomie XIX i XX w. mieszkał słynny lekarz fizjolog, profesor i rektor UJ – Napoleon Cybulski, a w pałacu „pod Krzysztofory” w mieszkaniu, z którego okna wychodziły na „naszą” kamienicę mieszkał internista i prof. medycyny sądowej Karol Gilewski.

I pomyśleć tylko, jakiego dostojeństwa dodawałaby Sala Fontanowska obradom i uroczystościom organizowanym przez OIL, gdyby budynek wrócił do Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.

Barbara Kaczkowska

 

Kalendarium

Styczeń 2019
PWŚCPSN
« gru   lut »
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31    

Ogłoszenia

Galerie

  • Zdjęcia - Bal Lekarza - Kraków - 2018
    Zdjęcia - Bal Lekarza - Kraków - 2018
    2019-01-16 15:26:19
  • Galeria remontowa październik 2018 r.
    Galeria remontowa październik 2018 r.
    2018-11-13 11:07:44
  • Galeria remontowa lipiec 2018 r.
    Galeria remontowa lipiec 2018 r.
    2018-09-26 12:47:48
  • Galeria remontowa 21.06.2018
    Galeria remontowa 21.06.2018
    2018-07-25 10:48:47

Polecamy

Wybory