Aktualny numer

Serwis stomatologiczny
Centralny Rejestr Lekarzy

Jesteśmy na FB

Rynek zdrowia

Historia jedynego sztandaru rewolucji węgierskiej w 1956 r.

Tragiczna węgierska jesień 1956 roku i równoczesne powolne opadanie temperatury polskiej odwilży politycznej, po okresie stalinowskim, jeszcze  bardziej zbliżyły nasze narody. Druga, tym razem skuteczna interwencja  wojsk  ZSRR na Węgrzech w dniu 4 listopada 1956 roku, zmiażdżyła  powstanie, którego głównym celem była niepodległość państwa i wystąpienie ze zbrojnego układu Paktu Warszawskiego. Ten tragiczny moment historyczny wpłynął  na ostudzenie emocji polskiego zrywu wolnościowego, który zaczął się u nas najpierw krwawym stłumieniem protestów robotniczych w  czerwcu 1956 roku w Poznaniu i potem nagłymi zmianami politycznymi właśnie w październiku tego samego roku.

Kolejność tych niezwykle ważnych wydarzeń następowała na zasadzie naczyń połączonych. Tłumaczyć to może jedynie tradycyjnie silna przyjaźń naszych narodów.

Niemal natychmiast po dotarciu do Polski wiadomości o rozpoczęciu walk w Budapeszcie w Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, zaczęło się  organizowanie pomocy dla Węgrów. W Krakowie powstawały spontanicznie  Komitety Pomocy Węgrom. Pierwszy został powołany  na Politechnice Krakowskiej i zaraz potem podobne, na innych uczelniach oraz w zakładach pracy. Inicjatorami tej pomocy w środowisku studenckim byli przede wszystkim członkowie Studenckich Komitetów Rewolucyjnych. Studenci: Andrzej Bratkowski, Jan Drożdż, Jerzy Bajszczak, Jan Kozłowski, Tadeusz Strycharczyk, Marian Góralczyk i Zbigniew Razowski  stali się inicjatorami, organizatorami, a w końcu konwojentami transportu kolejowego z pomocą materialną do Budapesztu. Uczestnikami tego konwoju byli też pracownicy zakładów pracy; Włodzimierz Rąpała, Jan Jaworski i Jan Nita. Własnym samochodem do Budapesztu przyjechali dziennikarze Adam Żarnowski z „Echa Krakowa”, Brunon Rajca, Czesław Kopiarz, Czesław Berenda i Jan Nita, robotnik z Nowej Huty.

Transport wyruszył z Krakowa w dniu  27 listopada 1956. W czterech wagonach wieziono 55 ton wszystkiego, co mogło być potrzebne. Najważniejsze były leki, materiały opatrunkowe, żywność, ale też materiały budowlane, w tym szyby. Na granicy czechosłowacko-węgierskiej, w Komarnie, towary przeładowano do samochodów ciężarowych  Polskiego Czerwonego Krzyża, którymi przewieziono to wszystko do  Budapesztu.

Niezwykle aktywnym w tej grupie okazał się student z Akademii Medycznej  Jan Drożdż. Już z Komarna przysłał widokówkę z emocjonalną korespondencją do Studenckiego Komitetu Rewolucyjnego przy AM, w której pisał o  strzałach po drugiej stronie Dunaju i  o tym, że  jest szefem delegacji.

Według ściśle tajnego Szyfrogramu nr 19551 z dnia 6.12.56 godz. 23.30  wysłanego do Polski przez ówczesnego Ambasadora PRL w Budapeszcie /-/ Wilmana,  Jan Drożdż i drugi student Tadeusz Strycharczyk z robotnikiem Janem Jaworskim, jako pierwsi przyjechali do Budapesztu w dniu 1.12.1956 r. Kolejni dotarli tam samochodami ciężarowymi PCK w dniu 3.12.1956 r. Byli to Jan Kozłowski, Marian Góralczyk, Zbigniew Razowski, Jerzy Bajszczak, Andrzej  Bratkowski, robotnik z Nowej Huty Włodzimierz Rąpała, a także dziennikarz Zygmunt Paprotny. Jako ostatni z tej 17-osobowej grupy przyjechał do Budapesztu, również samochodem PCK student Jerzy Vetulani.

Wdzięczność Węgrów za udzieloną pomoc była wzruszająca i bezgraniczna. Szczegółowe relacje z tej humanitarnej akcji opisał Andrzej Bratkowski w książce pt. „Bezbronne Braterstwo”, którą wydała Politechnika Krakowska w 2006 r.

Jan Drożdż nawiązał wyjątkowo bliski kontakt z powstańcami i otrzymał od nich jako dar wdzięczności dla studentek i studentów Akademii Medycznej w Krakowie węgierski sztandar powstańczy nazwany przez nich „flagą z dziurą”  Była to dużych rozmiarów, jedwabna flaga obalanego reżimu, ale pozbawiona już stalinowskiego symbolu i odtąd nazwana „flagą” z dziurą. Do flagi dołączono specjalne pismo powstańców, zaadresowane do Komitetu Rewolucyjnego Studentów Akademii Medycznej w Krakowie. List ten napisany był na firmowym papierze Autotaxi Vallant Budapeszt, w dniu 3 grudnia 1956 r. Należy wnioskować, że pisany był pod wpływem wielkich emocji, towarzyszących temu wydarzeniu, gdyż ma pomyloną  datę dotyczącą miesiąca. Miesiąc nazwano po angielsku „november”. Tak więc datę napisano po angielsku, adres z pomocą Janka Drożdża po polsku, a sam tekst po węgiersku. Podpisało go, nieczytelnie, dwóch powstańców, najpewniej pracowników Autotaxi Vallant.

 W niedawnej rozmowie z dr. Konradem Sutarskim, prezesem Gminy Polskiej w Budapeszcie, który pierwszy zobaczył sztandar u mnie w domu, po wielu latach jego ukrywania, wyjaśniłem wątpliwość dotyczącą tej daty.  W dniu 3 novembra 1956 r. nie było jeszcze na terenie Węgier ani Janka Drożdża, ani nikogo innego  z Komitetu Rewolucyjnego przy AM w Krakowie. Trzeci listopad był dniem poprzedzającym drugą interwencję wojsk radzieckich. Organizacja pomocy walczącym Węgrom, rozpoczęła się dopiero po dotarciu tych wiadomości do Polski, niemal natychmiast, ale na pewno po 4 listopada 1956

Jankowi przekazano też kilkadziesiąt listów adresowanych do całego świata. W  tym czasie Węgrzy nie mieli żadnego zaufania do poczty państwowej, która nie działała normalnie. Dzięki temu, że Janek miał, jako jeden z trzech uczestników konwoju, paszport służbowy i był niezwykle sprytnym życiowo, udało mu się przywieźć do Krakowa zarówno „flagę z dziurą”, jak i listy.

Niedawno z okazji 60. rocznicy Rewolucji Węgierskiej 1956 r. wspominający swoje uczestnictwo w tym konwoju  inny, ówczesny student Jerzy Bajszczak, przypomniał, że miał ze sobą podobne listy, do dalszego wysłania z Polski, jednak  zostały one zarekwirowane w czasie kontroli granicznej.

Z treści kolejnego szyfrogramu ambasadora Willmana wiemy, że Jan Drożdż, Strycharczyk i Jaworski wyjechali z Budapesztu samochodami PCK, jako pierwsi, już 3 grudnia 1956 r. Te fakty  upewniają, że „flaga z dziurą” i załączone do niej pismo przekazane zostały Jankowi Drożdżowi w dniu 3 grudnia 1956.

Przywiezioną „flagę z dziurą” jako pierwsi zobaczyli studenci mieszkający w Domu Akademickim przy ul. Racławickiej 9a, gdzie mieszkał też Janek. W  krótkim jednak czasie flaga znalazła swoje honorowe miejsce w lokalu redakcji „Medyka Krakowskiego” przy ul. św. Anny 12. Redaktorem naczelnym pisma był kolega Wiesław Malinowski, również członek Komitetu Rewolucyjnego. Lokal był wspólnym dla Komitetu Rewolucyjnego.

Przywiezione przez Janka listy przełożyliśmy do polskich biurowych kopert, opatrzyliśmy pieczątką Komitetu Rewolucyjnego i z polskimi znaczkami pocztowymi, kupionymi za stypendialne pieniądze, wysłaliśmy w świat. Mieliśmy nadzieję, że dotrą do adresatów. Nigdy jednak nie otrzymaliśmy skądkolwiek żadnego sygnału o dotarciu do adresata, choćby jednego z nich.

Po wyborach do Sejmu PRL 20 stycznia 1957 r. i w następnych miesiącach nasilała się inwigilacja środowiska studenckiego i organizacji studenckich. Zorientowaliśmy się, że ktoś buszuje w redakcji „Medyka Krakowskiego”, który stał się w tym czasie ogólnokrakowskim studenckim pismem politycznym. Mając obawy o los flagi, wywiozłem ją z Krakowa do domu rodzinnego w Bielsku- Białej przy ul. Wita Stwosza 14, gdzie mieszkała moja Mama. Flagę zawinąłem w papier pergaminowy i schowałem pod węglem w piwnicy.  O fakcie tym absolutnie nikt nie wiedział.

W styczniu 1959 roku cenzura ostatecznie zlikwidowała „Medyka Krakowskiego”, podobnie jak o wiele wcześniej, bo jesienią 1957 r. zamknięto w Warszawie „Po prostu”. Nam nie podano żadnych oficjalnych powodów tej decyzji, domyślaliśmy się tylko, że mogło chodzić o kontakty naszej redakcji z „Kulturą”paryską i zagranicznymi redakcjami pism studenckich, a nawet ze środowiskiem polskich studentów w Moskwie.

Po ukończeniu studiów na Wydziale Lekarskim AM w 1961 r., pomimo otrzymania nagrody rektorskiej, przeważyły moje „rewolucyjne zasługi” w  Październiku 1956 i nie mogłem odbyć nawet obowiązującego stażu podyplomowego   w Krakowie.

Wyjechałem do pracy w Żywcu, a mieszkając w Bielsku-Białej,  stałem się mimo woli strażnikiem węgierskiej „flagi z dziurą”. W 1964 r. wróciłem do Krakowa kontynuować specjalizację kliniczną. Służby o mnie pamiętały i jej szef Stanisław Wałach zapytał mnie wprost, czy wróciłem znowu robić rewolucję w Krakowie. Obiecywanego etatu na AM nigdy nie otrzymałem.

Od 1956 roku minęło 35 lat. W Polsce trwała transformacja społeczno-polityczna. W 1991 roku 20 grudnia w „Dzienniku Polskim”ukazał się artykuł Stanisława Jankowskiego pt. „Chłopiec z planu Szena”. Było to historia 16-letniego powstańca  Petera Masfelda skazanego wśród innych, niemal 300 powstańców, na karę śmierci. Okrutny sąd, reżimu Kadara, który nastał po zdławieniu powstania, okazał się „litościwy” dla skazanego chłopca i kazał mu czekać na wykonanie wyroku, aż uzyska pełnoletność. Wyrok wykonano przez powieszenie, 11 dni po ukończeniu przez Petera 18 lat.

To mi wystarczyło. Był już rok 1992. Pojechałem do Bielska odkopać spod węgla „flagę z dziurą”, a następnie zatelefonowałem do redaktora Stanisława Jankowskiego i jako pierwszemu zdradziłem tajemnicę. Umówił się ze mną, że przyjedzie do mnie  zobaczyć ten symbol Rewolucji Węgierskiej 1956 r. Nie przyjechał. Zamiast  niego zatelefonował z Budapesztu wspomniany Konrad Sutarski i zapytał, czy może przyjechać  z telewizją satelitarną Dunav. Oczywiście, odpowiedziałem. Po kilku dniach  byli w Krakowie. Z okazji najbliższej rocznicy Rewolucji 1956 odbiorcy TV Dunav, ale przede wszystkim Węgrzy usłyszeli  rozmowę o „fladze z dziurą” i mogli ją zobaczyć.

Minęły kolejne dwa lat. Otrzymałem pismo datowane 9 lutego 1994 r. z Instytutu  Badania Rewolucji Węgierskiej 1956 w Budapeszcie, który należał wówczas do Węgierskiej Akademii Nauk. Pismo podpisane było przez dyrektora Instytutu prof. dr. Geoergy Litvana. Przywiózł je osobiście pracownik tego Instytutu Janos Tischler. Zwracano się w nim o wypożyczenie oryginalnej powstańczej flagi węgierskiej z 1956 roku, na nieokreślony okres, zapewniając równocześnie, że będę mógł nią dysponować i w razie potrzeby będzie ona zwrócona.

W rozmowie z Janosem Tischlerem właśnie wtedy dowiedziałem się, że jest to jedyna flaga z dziurą, o której istnieniu wiadomo. Wiedząc o bezwzględnych represjach wobec Węgrów, którzy mieli jakikolwiek udział w Rewolucji, można było być niemal pewnym, że nikt nie zachował podobnego sztandaru, a jeżeli ktoś mógł go przechować, to nie miał  odwagi do tego się przyznać.

W niedługim czasie zwrócił się do mnie, również pisemnie, dyrektor Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie pan Andras Palyi o wypożyczenie flagi na  organizowaną wystawę pt. „Byliśmy z Wami – Węgierski  Październik 1956 roku w oczach Polaków”. Zgodziłem się i za pośrednictwem Janosa Tischlera „flagę z dziurą” wypożyczyłem.

Będąc  na otwarciu tej wystawy w dniu 15 marca 1994 r. zaniepokoił mnie sposób ekspozycji flagi. Zawieszono ją bowiem nad głowami zwiedzających, co mogło wręcz prowokować do jej uszkodzenia, a nawet zniszczenia. Na wystawie poznałem osobiście b. ambasadora Willmana, który w 1956 roku przesyłał ściśle tajne szyfrogramy z Budapesztu do Warszawy.

Przyznaję, że miałem przez jakiś czas trudności w odzyskaniu wypożyczonej flagi. Siostrzeniec mój Piotr Kochański, adwokat w Warszawie, upoważniony przeze mnie do odebrania flagi z Instytutu, po zakończonej wystawie w rozmowie z dyrektorem Palyem dowiedział się, że flaga jest w sejfie, ale  nie ma do niego klucza. W końcu flagę przywiózł z powrotem do Krakowa  Janos Tischler.

W międzyczasie miałem propozycje od osób prywatnych, w tym pochodzenia węgierskiego, aby flagę wystawić na aukcję, za kwotę wywoławczą 100 tysięcy USD. Tłumaczono, że tą drogą może ona kiedyś również trafić do jakiegoś muzeum, gdzie będzie eksponowana. Wśród ewentualnych nabywców mogli być też emigranci węgierscy z powstania 1956, znajdujący się od dawna za granicą.

Biorąc pod uwagę własne przeżycia związane z Październikiem 56, jak również pamiętając o koledze Janku Drożdżu, o którym słuch zaginął i podobno już w tym czasie nie żył, postanowiłem powstańczą „flagę z dziurą” przekazać narodowi węgierskiemu, któremu w okresie trwającej tam podobnej jak w Polsce, transformacji społeczno-politycznej flaga ta mogła być bardzo potrzebna.

O swojej woli przekazania flagi powiadomiłem pana Janośa Tischlera, który cały czas był pośrednikiem w tej sprawie. W odpowiedzi z dnia 26.10.1994 r. poinformował mnie, że do Warszawy przyjedzie dopiero w marcu 1995 r. i poradził, żebym w związku z tym ten  bezcenny sztandar wysłał expresem pocztą poleconą w twardym opakowaniu na adres jego lub Instytutu Rewolucji 1956  w Budapeszcie.

Zmartwiłem się ponownie, tym razem mało roztropną propozycją sposobu przekazania tego cennego sztandaru. Odczekałem  ponad dwa miesiące i w piśmie z dnia 4.01.1995 r. poprosiłem pana Janosa Tischnera, aby poinformował dyrektora Instytutu Badania Rewolucji Węgierskiej 1956 pana prof. dr. Georgy Litvana, że podjąłem decyzję o przekazaniu „flagi z dziurą” w celu eksponowania jej w dostępnym publicznie i honorowym miejscu w Budapeszcie. Zaznaczyłem jednak, że chciałbym, aby przekazaniu temu nadać bardziej oficjalną rangę, najlepiej w czasie uroczystości 40-lecia Rewolucji, tj. w 1996 r.

W odpowiedzi otrzymałem kolejne pismo Janosa Tischlera datowane 23.02.1995, w którym informuje mnie, że kierownictwo Instytutu podjęło decyzję o zapewnieniu sztandarowi honorowego miejsca w Instytucie, gdzie organizowane są konferencje naukowe i publiczne programy z udziałem naukowców oraz dziennikarzy. Równocześnie poinformowano mnie o zamiarze wręczenia mojej osobie odznaczenia Imre Nagya, co byłoby zarazem okazją do przekazania przeze mnie flagi.  Prawdopodobnie miało to mieć miejsce w  październiku 1995 r.

Następną korespondencją w tej sprawie z dnia 8.06.1995 r., jaką otrzymałem, było już oficjalne zaproszenie do Parlamentu Węgierskiego na uroczystość wręczenia Medalu Imre Nagya przez Prezydenta Węgier Arpada Goncza. Datę uroczystości ustalono na dzień 16 czerwca 1995 r. Była to rocznica wykonania wyroku śmierci  na premierze Imre Nagyu. Tym samym powstała też wcześniejsza okazja, niż planowano, do bezpośredniego przekazania przeze mnie „flagi z dziurą” prezydentowi Węgier.

W uroczystości tej towarzyszył mi zaproszony przeze mnie dr Jerzy Huczkowski, również b. członek Studenckiego Komitetu Rewolucyjnego w Krakowie w 1956 r. Do Budapesztu pojechaliśmy nocnym pociągiem, żeby o godz. 12 być w Parlamencie.

Sama uroczystość wręczania Medali Imre Nagya w tym dniu przez Prezydenta Arpada Goncza kilku Węgrom i mnie jako jedynemu Polakowi miała wyjątkowo podniosły charakter. Niezwykle mocnym akcentem tej uroczystości było   przekazanie „flagi z dziurą”. Widoczne emocje uczestników uroczystości i ich  wzruszenie, jakie widziałem, były dla mnie nie mniejszą nagrodą za to, co zrobiłem, niż otrzymany Medal. Nadmienię, że w uroczystości tej brała udział wdowa po straconym również w 1956 r. ministrze obrony Palu Maleterze, a jednym z wyróżnionych był jego adiutant odznaczony za opracowanie biografii swego szefa.

W udzielonym wywiadzie dla telewizji węgierskiej wspomniałem o dwóch anonimowych powstańcach, którzy przekazali w 1956 roku flagę Jankowi Drożdżowi i podpisali nieodłączne z flagą pismo do Komitetu Rewolucyjnego przy AM w Krakowie. Zrobiłem to w nadziei, że ludzie ci kiedyś, jeżeli przeżyli rewolucję,  może się odnajdą.

Prezydent Arpad Goncz otrzymaną „flagę z dziurą” od razu przekazał dyrektorowi  Instytutu Badania Rewolucji 1956 r.

Po lampce szampana w towarzystwie Prezydenta, skorzystaniu z zimnej płyty, pospacerowaliśmy z Jurkiem Huczkowskim po Budapeszcie i również nocnym pociągiem w tym samym dniu wróciliśmy do Krakowa.

W czasie uroczystości 50. rocznicy Rewolucji Węgierskiej 1956, która miała miejsce w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, otrzymałem z rąk Ambasadora Węgier w Polsce Medal Bohatera Wolności Węgier.

Przez 20 kolejnych lat „flaga z dziurą” była przechowywana w Instytucie Rewolucji Węgierskiej 1956 w Budapeszcie przy Dohany utca 74, ale oprócz pracowników Instytutu, uczestników konferencji  i odwiedzających Instytut gości była niedostępna dla ogółu Węgrów. W ciągu tych lat kilku moich znajomych z Polski, ale też z USA odwiedziło Instytut, żeby zobaczyć flagę. Byłem tam również osobiście. Raz jeden, flaga na krótko wróciła jeszcze  do Krakowa na wystawę z okazji węgierskiego święta państwowego 23 października. Było w czasie kadencji Konsula Generalnego Węgier  pana Puśkasa.

W 2010 r., przed grupowym wyjazdem  na sylwestra do Budapesztu, uprzedziłem Instytut, że chcielibyśmy przy okazji pobytu zobaczyć flagę. Nie otrzymałem żadnej informacji zwrotnej. Utwierdziłem się wtedy, że skoro ja mam trudności jej zobaczenia, to Węgrzy tym bardziej mogą mieć  ograniczoną możliwość jej oglądania.

Postanowiłem rozpocząć starania przeniesienia flagi do jakiegoś Muzeum w Budapeszcie. Byłyby wówczas realizowane bez przeszkód wcześniejsze uzgodnienia dotyczące możliwości oglądania „flagi z dziurą” w publicznie dostępnym miejscu. Starania te napotykały na trudności i trwały około 5 kolejnych. Była ewentualność umieszczenia flagi w Muzeum Wojskowym, ale w końcu po powstaniu Muzeum Historii Węgier w Parlamencie powstała realna szansa na przeniesienie flagi, właśnie tam.

Niezwykle pomocnym w załatwieniu tego okazał się b. Konsul Generalny Węgier w Krakowie profesor Iśtvan Kovać.  W dniu 14 grudnia 2015 r. wystosowałem list do dyrektora Muzeum w Parlamencie pana Gyula Kedvesa upoważniający Muzeum do przejęcia flagi z Instytutu Rewolucji  1956 i dalszego eksponowania jej w Muzeum.

 

Załatwienie przeniesienia flagi przyśpieszyła konieczność  jej konserwacji, ale też utrata samodzielności budżetowej Instytutu Rewolucji 1956 przy Dohany utca 74 w Budapeszcie, który  podporządkowany został Bibliotece Narodowej.

W niedługim czasie otrzymałem  list z Parlamentu Węgierskiego datowany 19 lutego 2016 r. napisany w imieniu Marszałka Sejmu Węgierskiego pana Laszlo Kovera, z podziękowaniem za możliwość formalnego przejęcia flagi. Poinformowano mnie również, że w dniu w dniu 8.02.2017 r.  „flagę z dziurą” miała okazję zobaczyć Premier RP Beata Szydło wspólnie z Premierem Wiktorem Orbanem. Do listu dołączono kilka fotografii z  tej uroczystości.

W dniu 26 marca 2016 roku wystosowałem, wydawało się wówczas, ostatnie pismo w sprawie „flagi z dziurą”. Podziękowałem w nim za przejęcie flagi do Parlamentu oraz za  wyjątkowo uroczyste wyeksponowanie flagi w czasie pobytu w  Parlamencie  Premier RP Beaty Szydło z  Premierem Wiktorem Orbanem, ale też za zaproszenie mnie do Parlamentu.

W dniach 22-24 października 2016 r. uczestniczyłem, zaproszony przez Rząd Węgierski w  uroczystościach  60. rocznicy Rewolucji Węgierskiej 1956 r. w Budapeszcie. Byliśmy w grupie kilku osób z Towarzystwa Przyjaźni Polsko- Węgierskiej z Krakowa. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na zwiedzenie Muzeum w Parlamencie, aby zobaczyć tam również „flagę z dziurą” 1956 r.

Zobaczyliśmy flagę  w tzw.  szczelinie historycznej Węgier, bo tak nazwano ten tragiczny krótki fragment historii w 1956 roku. W Instytucie Rewolucji 1956 przy Dohany utca 74 flaga była  oprawiona  w ramie za szkłem, a pod nią znajdowały się oryginalne dokumenty informujące o jej historii. W Muzeum Parlamentu jest ona  luźno zawieszona nad portretem Imre Nagya, ale poza krótką informacją, że darczyńcą flagi jest Polak ,brakuje chociaż krótkiego opisu jej historii, która mogłaby być również w języku polskim. Byłaby to też zarazem miła niespodzianka dla  zwiedzających muzeum Polaków.

Na ten brak informacji zareagowaliśmy najpierw zdziwieniem, a potem pytaniem do osób nas oprowadzających. Dlaczego brak jest informacji o wyjątkowej historii  „flagi z dziurą”, którą ktoś kiedyś podarował polskim studentom, ktoś ją potajemnie przywiózł do Krakowa,  ktoś ją ukrywał przez niemal 40 lat i w końcu ktoś przekazał narodowi Węgierskiemu w momencie, kiedy stała się Węgrom znowu potrzebna.

Próbowano tłumaczyć, że historię flagi z podaniem nazwisk Polaków można znaleźć gdzieś  indziej, np. w internecie.

Niemal zaraz po powrocie z Budapesztu rozpocząłem starania, aby bodaj krótki opis historii „flagi z dziurą” ponownie znajdował się obok niej. Znowu zwróciłem się o pomoc w tej sprawie do wielkiego przyjaciela Polski profesora Kovaća, ale też do dr. Konrada Sutarskiego, prezesa Gminy Polskiej w Budapeszcie, który jako pierwszy przyczynił się do tego, że flaga ta wróciła na Węgry. Moralne wsparcie w tym działaniu otrzymałem od jednego z najbardziej aktywnych uczestników konwoju z pomocą walczącym Węgrom w 1956 r., Andrzeja Bratkowskiego, a także ze strony członków Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Krakowie.

Ponad 60-letnia historia flagi z dziurą, której byłem i jestem nadal strażnikiem, nie jest zakończona.

 Jerzy  Michalewski

Kalendarium

Luty 2020
PWŚCPSN
« sty   mar »
      1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29  

Ogłoszenia

Galerie

  • XXIII Bal Lekarza - Galeria zdjęć
    XXIII Bal Lekarza - Galeria zdjęć
    2020-01-23 10:14:29
  • Galeria remontowa - Czerwiec 2019
    Galeria remontowa - Czerwiec 2019
    2019-06-25 14:21:32
  • Galeria remontowa - Maj 2019
    Galeria remontowa - Maj 2019
    2019-05-23 11:36:34
  • 38 Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Krakowie
    38 Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Krakowie
    2019-04-24 12:12:33

OIL Krakow on twitter

Polecamy

Wybory