Aktualny numer

Serwis stomatologiczny
Centralny Rejestr Lekarzy

Jesteśmy na FB

Rynek zdrowia

Izba Lekarska w dobie okupacji niemieckiej i na przełomie

Tekst autorstwa Dr Mariana Ciećkiewicza zaczerpnięty z Dziennika Urzędowego Izby Lekarskiej w Krakowie Nr, czerwiec 1945 r.

 IZBA LEKARSKA W DOBIE OKUPACJI NIEMIECKIEJ I NA PRZEŁOMIE

Na wiadomość o wybuchu wojny zebrał się w dniu 1 września 1939 r. Zarząd Izby Lekarskiej na nadzwyczajne posiedzenie, na którym uchwalono:

  1. wypłacać premie pośmiertne wdowom w wysokości zależnej od wpływów kasowych, stanu majątkowego kasy i pozostałej po zmarłym rodzinie,
  2. upoważnić prezesa do porozumienia się z komitetem obywatelskim wr sprawie zorganizowania pomocy lekarskiej  dla ofiar  wojny,
  3. upoważnić prezesa do załatwiania spraw finansowych Izby bez porozumienia się ze skarbnikiem,
  4. apel do kolegów, by w interesie  własnych rodzin wpłacali regularnie co miesiąca opłaty do Kasy Wzajemnej Pomocy  bez względu na  to,  gdzie się  znajduje,  ponieważ  Kasa Wzajemnej Pomocy nie przerywa swej działalności w czasie wojny. W kilka dni później pozostał w Krakowie tylko wiceprezes dr Haber, skarbnik dr Topol-nicki i zastępca sekretarza dr Stopezański. Pozostali członkowie Zarządu zostali powrołani do służby wojskowej; członkowie zamiejscowi byli przez  czas  wojny  nieobecni, nie mogli zatem brać czynnego udziału w pracach Izby.

Ponieważ dr Haber na czas okupacji złożył godność wiceprezesa, pozostali członkowie Zarządu powierzyli godność tą drowi Topolnickiemu. W tym składzie odbył Zarząd Izby Lekarskiej kilka posiedzeń, na których omawiano sprawy bieżące. We wrześniu 1939 r. wrócił do Krakowa chory dr Gołąb, w październiku wrócili z wojny dr Ciećkiewicz i dr Biernacki.

Zanim odbyło się posiedzenie Zarządu w tym liczniejszym gronie, zawiadomił dra Ciećkiewicza pewnego dnia dr Topolnicki, że obecność jego jako sekretarza Izby jest w biurze konieczna, ponieważ tego dnia przyjdą przedstawiciele władzy niemieckiej objąć Izbę w swe posiadanie. Istotnie oznaczonego dnia zgłosiło się w Izbie w towarzystwie dra Owsińskiego, naczelnego lekarza miejskiego w Krakowie trzech urzędników niemieckich, z których jeden przedstawił się jako dr Walbaum, późniejszy “minister zdrowia” w G.G. Rozmowa prowadzona z tymi panami była tylko informacyjną i niewiadomo było wówczas jeszcze, co władze niemieckie planują w odniesieniu do Izby. W kilka dni później zgłosił się już wyznaczony na stanowisko kierownika Izby Lekarskiej dr Kroll wraz ze swym znanym później wszystkim, osławionym v. Würzenem, jako sekretarzem.

Odnośnie do Kasy Wzajemnej Pomocy, postanowił dr Kroll natychmiast zaprowadzić oddzielne konto dla wpłat i wypłat ary jeżyków, a oddzielne konto dla żydów. Dochody kasy po odtrąceniu kosztów administracyjnych miały być równomiernie rozdzielane między wszystkich uprawnionych, jako zaliczka na poczet premii pośmiertnej.

 

Dr Kroll wyznaczył termin posiedzenia Zarządu Izby na dzień 8 listopada 1939, zapraszając na nie za pośrednictwem dra Topolnickiego, dra Stopczańskiego i dra Ciećkiewicza. Dr Stopczański jak i dr Ciećkiewicz nie mogli w tym posiedzeniu wziąć udziału. Drowi Stopczańskiemu stanęły na przeszkodzie jego zajęcia zawodowe, dr Ciećkiewicz zaś został wyznaczony przez P. C. K. do niesienia pomocy lekarskiej uwięzionym poprzedniego dnia profesorom Uniwersytetu Jagiellońskiego, których wówczas internowano w koszarach przy ulicy Mazowieckiej. Dr Kroll mianował wtedy dra Topolnickiego prezesem Izby z tym, że podlegają mu również wszystkie związki lekarskie na terenie Krakowa i że może on dobrać sobie według własnego uznania Radę Przyboczną. Fundusze Izby przejął odtąd dr Kroll, który oświadczył drowi Topolnickiemu, że bez jego zgody nie wolno mu czynić żadnych wydatków, wpływy zaś gotówkowe należy oddawać w biurze dra Krolla. Wypada na tym miejscu podkreślić z uznaniem, że dr Topolnicki postanowił do tej Rady Przybocznej  zaprosić dotychczasowych członków Zarządu Izby Lekarskiej. Rada Przyboczna odbyła w tym składzie dwa posiedzenia (27 XI 1939 r. i 6 III 1940 r.), których chwały zakomunikował dr Topolnicki drowi Krollowi. Na posiedzeniu z 6 III 1940 złożył dr Ciećkiewicz sprawozdanie z 2-miesięcznego zastępstwa chorego wówczas dra Topolnickiego. Ze sprawozdania tego wynika, że w tym czasie dr Ciećkiewicz interweniował kilkakrotnie u komisarza Izby dra Krolla w sprawach zapomóg dla wdów i żon nieobecnych lekarzy. Interwencje te nie zawsze odnosiły skutek zwłaszcza, gdy chodziło o wypłaty zapomogi wdowiej dla żydów. Bezkuteczne były one też, gdy chodziło o dopuszczenie lekarzy nostryfikantów, do praktyki lekarskiej przy tłumieniu epidemii, lub o sprawę rekwizycyj, przeprowadzanych w mieszkaniach lekarzy żydów. Dr Ciećkiewicz interweniował również u dra Krolla w sprawie brania lekarzy na zakładników (z okazji zamknięcia w więzieniu jako zakładnika dra Polańskiego w Skawinie) i w sprawie bezprawnego niedopuszczenia lekarzy do praktyki lekarskiej w miastach prowincjonalnych przez niektórych starostów (starosta w Limanowej niedopuścił do praktyki dra Gnoińskiego, ponieważ tenże rzekomo zbyt późno powrócił z ewakuacji).

W porozumieniu z dyrektorem Monopolu Spirytusowego drem Surzyckim zakupiła Izba dwukrotnie większą ilość spirytusu i oddała go lekarzom, praktykującym w Krakowie. Na dalszych konferencjach z dyrektorem Monopolu Spirytusowego ustalono zasady sprzedaży spirytusu dla lekarzy na całym terenie działania Izby Lekarskiej, dzięki czemu mogli odtąd również lekarze prowincjonalni uzyskać spirytus po cenie maksymalnej.

Stanowisko dra Krolla było od pierwszej chwili zdecydowanie wrogie zarówno wobec Polaków jak Żydów, z którymi nie chciał nawet nigdy rozmawiać.

Wkrótce przekształcił dr Kroll Izbę Lekarską na Izbę Zdrowia, organizację ściśle związaną z administracją służby zdrowia. Na stanowisko tzw. „Geschaftsführera” został powołany przez dra Krolla w r. 1941 dr Gadzała, który przed wojną pracował na G. Śląsku. Dr Gadzała był człowiekiem bardziej energicznym niż dr Topolnicki, którego stanowisko było odtąd czysto reprezentacyjne i przez dłuższy czas potrafił dość szczęśliwie lawirować między interesami kolegów a interesami niemieckich czynników. Stanowisko jego stało się nie do pozazdroszczenia z chwilą, gdy władze niemieckie zażądały od Izby Zdrowia wyznaczenia pewnej liczby lekarzy polskich dla leczenia robotników polskich w Niemczech i do obozów pracy przymusowej na terenie samej gubernii. Od tego czasu narzekania kolegów na postępowanie dra Gadzały były coraz częstsze. Znam przypadek, w którym lekarz, wyznaczony jako lekarz do obozu w Pustkowiu został tam przyjęty jako więzień i dopiero po kilku tygodniowych staraniach udało mu się stamtąd wydostać. Przypadek tylko sprawił, że lekarz ten nie został w Pustkowiu “zlikwidowany”, jak szereg innych więźniów przy sposobności ucieczki któregoś z więźniów lub innego “przestępstwa obozowego”.

Dr Kroll przejął gotówkę Izby i książeczki Komunalnej Kasy Oszczędności na 150.000.—zł, żądając od nas deklaracji, że odtąd on jest upoważnionym do dysponowania kapitałami Izby; wobec zastrzeżeń Zarządu Izby poczynionych u dyrektora Komunalnej Kasy Oszczędności, nie mógł ich jednak podjąć. Potrzebując pieniędzy na urządzenie Izby, przekształconej już w olbrzymią instytucję administrującą silami wszystkich zawodów leczniczych całego Gubernatorstwa, która zatrudniała kilkudziesięciu urzędników polskich i kilkunastu niemieckich, Niemcy nakładali na lekarzy i na członków innych zawodów leczniczych daniny tak, że z końcem ich działalności mimo opłacania olbrzymiego aparatu urzędniczego, mimo zakupów tego rodzaju przyrządów jak maszyn do dyktowania, dywanów, mebli itp., Izba Zdrowia rozporządzała z końcem 1944 roku sporymi kapitałami, zdeponowanymi oczywiście w niemieckich bankach, które się z Krakowa w porę ulotniły. Z kapitałów Izby korzystali również chętnie niemieccy lekarze w Polsce. I tak np. niemiecki lekarz, który wyrzucił polskiego lekarza z jego mieszkania otrzymał z Izby Zdrowia “pożyczkę” w kwocie 10.000 zł na koszta przeprowadzki.

Działalność dra Krolla w Izbie była nie tylko wroga wobec Polaków, lecz i “twórcza”, ponieważ dr Kroll — typowy grafoman — wyżywał się w wydawanym przez siebie piśmie “Życie i Zdrowie”, gdzie znajdowały pomieszczenie wszystkie jego artykuły. Twórczość ta zresztą zakończyła się nawet wcześniej, niż “Życie i Zdrowie”, albowiem późniejsze numery tego pisemka zawierały już tylko artykuły tego rodzaju ludzi, jak niemiecki lekarz naczelny Ubezpieczalni Społecznej w Warszawie dr Vieweg, a gdy i tych zabrakło, wówczas umieszczano w nim poprostu bez pytania o zgodę, wykłady lekarzy krakowskich na “Kursie medycyny ubezpieczeniowej”, zorganizowanym przez oddział krakowski Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Stanowisko zastępcy kierownika Izby Zdrowia, a zatem “wodza zdrowia”, pełnił przez dłuższy czas dr Giller. Był to człowiek nawskróś przesiąknięty ideologią partyjną, bezwzględny i zaciekły wróg żydów, który już w 1939 roku zażądał od niemieckiego kierownika Ubezpieczalni Społecznej w Krakowie natychmiastowego zwolnienia wszystkich lekarzy żydów. Zwolnienie to nie nastąpiło i koledzy żydzi pracowali w Ubezpieczalni Społecznej w Krakowie do marca 1940 roku jako lekarze domowi i specjaliści, a później jeszcze rok cały jako lekarze, przeznaczeni dla leczenia ubezpieczonych żydów. Dr Giller skończył w Krakowie śmiercią samobójczą.

Dr Kroll ustąpił ze swego stanowiska kierownika Izby Zdrowia dość nagle i cicho, a kierownictwo Izby Zdrowia objął dr Seyffert, który był już nie, jak obaj jego poprzednicy członkiem organizacji partyjnej “S. A.”, lecz lekarzem należącym do organizacji “S. S.”. Odtąd w Izbie Zdrowia urzędowano już nie na brązowo, lecz z trupią główką. Dr Seyffert nie poświęcał jednak zbyt wiele czasu “nudnej” pracy w biurze Izby, lecz szukał raczej innych “rozrywek” tego świata. W lipcu 1944 r. razem z innymi dygnitarzami opuścił Kraków, rzekomo aby udać się na front. Od tej pory Izba Zdrowia została zdana tylko na prof. Teitge’go, ministra zdrowia G. G., na Opatrzność Boską i na kierownictwo dra Gadzały, który pozostał właściwie sam, gdyż prof. Teitge, zajęty czynnościami urzędowymi, w wielu sprawach musiał zostawiać mu zupełnie wolną rękę.

Tymczasem już w połowie 1944 roku wznowiła Izba Lekarska, swą działalność, narazie co prawda w sposób nielegalny i tajnie, jednak niewątpliwie z wynikiem dodatnim.

Grono kolegów krakowskich z prof. Rutkowskim, Walterem, doc. Nowickim, drem Schebestą, Kostarczykiem, Lebiodą, Owsińskim, Mikiewiczem, śp. Otfinowskim i Ciećkiewiczem, zgrupowane wówczas przy krakowskiej placówce Polskiego Czerwonego Krzyża, zajęło się przede wszystkim zorganizowaniem obrony przeciwlotniczej dla ludności polskiej, albowiem słusznie przypuszczało, że w chwili krytycznej Niemcy pozostawią, bombardowaną ludność polską swemu losowi. Było to wobec gwałtownego zbliżania się frontu do Krakowa bardzo aktualne, zostało dokładnie przemyślane i opracowane, materiał opatrunkowy został zakupiony i przygotowany.

Po wybuchu powstania w Warszawne i po nadejściu do Krakowa wiadomości o niedoli ewakuowanych z Warszawy szpitali, postanowiono pojechać na miejsce, aby przekonać się, jak rzeczy stoją i w razie potrzeby przyjść kolegom warszawskim z pomocą. W połowie września 1944 r. udali się z Krakowa do Milanówka, Sochaczewa i Pruszkowa trzej lekarze krakowscy, a to doc. dr Nowicki, dr Lebioda i dr Ciećkiewicz. Zabrali oni ze sobą trzy większe zestawy operacyjne instrumentów, oddanych po niskich cenach do ich dyspozycji przez p. Słomińskiego i obu Maruńczaków, nieco leków i opatrunków z Czerwonego Krzyża. Na miejscu przekonali się — szczególnie w Milanówku — o nędzy ewakuowanych lekarzy i o fatalnych warunkach, w jakich musieli przebywać lekarze i chorzy warszawskich szpitali pomieszczonych tam w drewnianych willach, teatrach, kinach i fabrykach. Obóz w Pruszkowie zastali już prawie pusty, ponieważ przed przyjazdem Międzynarodowej Komisji Lekarskiej z Genewy został przez Niemców prawie doszczętnie opróżniony.

Po powrocie do Krakowa — a podróż autem trwała tydzień i była pełną przygód — zorganizowano wśród kolegów krakowskich składkę odzieżową i finansową dla kolegów warszawskich.

Obie składki dały obfity plon, który pozwolił przesłać do Milanówka dla lekarzy, którzy wytrwali na stanowiskach i nie opuścili w krytycznej chwili swych chorych i rannych w szpitalach, trochę odzieży i bielizny oraz 150.000 zł. Pieniądze te zostały wręczone przez umyślnego wysłańca z Krakowa dra Mikiewicza doc. drowi Czarnockiemu, z którym nawiązany został osobisty kontakt w czasie pobytu w Milanówku. Pozostałe kwoty przeznaczono na zapomogi dla niezdolnych do pracy lekarzy warszawskich, dla żon nieobecnych lekarzy i dla wdów po lekarzach warszawskich, które znalazły się w Krakowie bez środków finansowych.

Z chwilą uwolnienia z Oświęcimia więźniów politycznych doszli do tego jeszcze lekarze polscy i zagraniczni, którzy po uwolnieniu z obozu zwracali się do Izby z prośbą o pomoc finansową. Każdemu z tych lekarzy i wielu innym lekarzom, którzy musieli się przed Niemcami ukrywać oraz ich rodzinom Izba szła w tym najcięższym dla nich okresie z pomocą finansową. Razem wydano na ten cel około 400.000.— zł.

W chwili wkroczenia Czerwonej Armii było w Krakowie tylko 4 miejscowych członków Zarządu Izby. W czasie wojny zmarli Dr. Haber i Dr. Biernacki. Został Dr. Gołąb, Dr. Ciećkiewicz i ciężko chorzy Dr. Topolnicki i Stopczański, którzy zmarli po przełomie w 1945.

Działając od szeregu miesięcy w ścisłym porozumieniu, dr Ciećkiewicz z drem Gołąbem zwołali posiedzenie Zarządu Izby Lekarskiej na 22 stycznia 1945 r. tj. na poniedziałek (Czerwona Armia wkroczyła w poprzedni czwrartek do Krakowa, w piątek do Podgórza). Wobec choroby dra Topolnickiego i dra Stopczańskiego, udział w posiedzeniu wzięło tylko dwóch członków tj. dr Gołąb i dr Ciećkiewicz. Odbyło się ono w budynku Izby, w pokoju woźnej, albowiem’budynek Izby został kilka dni przedtem poważnie uszkodzony bombami i nie posiadał ani jednej szyby. Nie mogąc się obarczyć całą odpowiedzialnością za los Izby, kooptowali na razie trzech lekarzy z Krakowa nie będących członkami Rady, a po uzyskaniu wglądu w akta przedwojenne Izby również dwóch członków Rady izby Lekarskiej. Równocześnie w miejsce zmarłego dra Habera został powołany do Zarządu Izby dotychczasowy zastępca dr Syrek. Objął on obowiązki skarbnika, a dr Gołąb wybrany wiceprezesem objął obowiązki prezesa Izby.

Już w dniu 4 lutego 1945 r. odbyło się zwołane przez Izbę pierwsze Zebranie informacyjne ogółu lekarzy krakowskich, w którym wziął też udział bawiący właśnie w Krakowie wiceminister Pracy, Opieki Społecznej i Zdrowia doc. dr Jerzy Morzycki. Wzięli w nim udział prawie wszyscy lekarze szpitalni Krakowa, lekarze Ubezpieczalni oraz wielu lekarzy praktyków tak że nie wszyscy mogli znaleźć pomieszczenie w dużej sali wykładowej kliniki położniczej Uniw. Jagiell.

Na konferencji z wiceministrem Morzyckim zapadła decyzja powrotu do przedwojennej organizacji Izby Lekarskiej i Izby Lekarsko-Dentystycznej z tym, że pozostałe zawody lecznicze winny pozostać przy Izbie otrzymując w budynku Izby pomieszczenie dla poszczególnych związków zawodowych. W ten sposób w budynku Izby Lekarskiej znalazły pomieszczenie: Izba Lekarska i Lekarsko-Dentystyczna, Związek Lekarzy Państwa Polskiego, Związek dentystów uprawnionych, Związek położnych, pielęgniarek i kosmetyczek.

Zarząd Izby Lekarskiej odziedziczył po władzach niemieckich budynek Izby kompletnie zrujnowany. Należało go jak najrychlej naprawić i uczynić zdatnym do użytku. Należało też zorganizować biuro Izby tak, by mogło sprostać czekającym je zadaniom. Całego zastępu urzędnikówr Izby Zdrowia Izba Lekarska nie przejęła, a zatrzymała tylko przedwojennych urzędników i kilka sił nowych, koniecznych dla Izby.

Dr Gadzała nie uważał za stosowne w tym momencie porozumieć się z Zarządem Izby co do oddania mu agend Izby.

Aby sprostać wszystkim ciążącym na Izbie zadaniom i aby nie zacząć od niewypłacalności, wprowadził Zarząd Izby tymczasową opłatę do Izby w wysokości 50 zł miesięcznie i 50 zł miesięcznie jako opłatę do Kasy Wzajemnej Pomocy. Jeżeli się uwzględni, że Izba została objęta po Niemcach właściwie bez grosza oraz że remont budynku Izby, który dotychczas kosztował około 80.000 zł, musiał być jak najprędzej przeprowadzony, aby uczynić budynek zdatnym do użytku, musi się dojść do przekonania, że ustalona składka nie jest zbyt wysoką.

Od dnia 7 kwietnia 1945 r. Izba Lekarska w Krakowie urzęduje już w nowym lokalu rozszerzonym odpowiednio do potrzeb chwili. Biura Izby są czynne codziennie od 8 do 14-tej. Prezes i sekretarz Izby przyjmuje codziennie od 13 do 14-tej. W drugim domu Izby przy ul. Sławkowskiej 2 jest czynny sklep Konsumu zorganizowanego przez Izbę Lekarską dla swych członków. Posiedzenia Zarządu Izby, które w czasie remontu Izby musiały odbywać się w prywatnych mieszkaniach członków Zarządu lub w biurach, odbywają się obecnie w lokalu Izby.

Ponieważ zamiejscowi członkowie Zarządu Izby nie mogą na razie ze względu na trudności komunikacyjne brać udziału w posiedzeniach Zarządu, kooptował Zarząd kilku lekarzy krakowskich — przede wszystkim członków Rady — do Zarządu Izby.

Obecny skład Zarządu Izby Lekarskiej przedstawia się następująco:

  1. Dr Jan Kazimierz Gołąb p. o. prezes
  2. Dr Marian Ciećkiewicz sekretarz
  3. Dr Adam Cisek zast. sekretarza (kooptowany)
  4. Dr Adam Syrek skarbnik
  5. Dr Jerzy Lebioda zast. skarbnika (kooptowany)
  6. Dr Feliks Przypkowski z Jędrzejowa
  7. Dr Stanisław Szwedowski z Częstochowy
  8. Dr Zdzisław Czaplicki z Krakowa (kooptowany członek Rady)
  9. Doc. dr Stanisław Nowicki z Krakowa (kooptowany)
  10. Dr Józef Owsiński z Krakowa (kooptowany członek Rady)
  11. Dr Maksymilian Rutkowski z Krakowa (kooptowany).

Jednym z najpilniejszych zadań Izby jest wydawanie Dziennika Urzędowego Izby celem informowania Kolegów w Krakowie i na prowincji o ustawach i dekretach rządowych, o zarządzeniach władz służby zdrowia oraz Izby Lekarskiej. Brak pisma lekarskiego daje się odczuwać od pierwszej chwili wyzwolenia Polski spod pruskiej okupacji.

Zupełne zniszczenie budynku Towarzystwa Lekarskiego zmusiło Zarząd Izby do przejęcia na przechowanie cennej biblioteki Towarzystwa Lekarskiego oraz mebli, które uległyby zupełnemu zniszczeniu, gdyby zostały pozostawione w zburzonym budynku. Problem odbudowy budynku Towarzystwa Lekarskiego jest przedmiotem narad Izby i Zarządu Towarzystwa Lekarskiego. Chociaż odbudowa Domu Towarzystwa Lekarskiego jest pilną, to jednak bez uzyskania większych kredytów nie da się rozpocząć remontu budynku, którego przypuszczalne koszta wyniosą 850.000.— zł.

W związku ze zmianą obszaru województwa śląskiego nastąpiła też zmiana terytorium objętego działalnością Izby. Izba Krakowska straciła przez przyłączenie powiatu będzińskiego i Sosnowca do województwa śląskiego ponad 160 lekarzy; pewną rekompesatę tej straty stanowi przyłączenie do Krakowskiej Izby województwa rzeszowskiego.

Zagadnienie możliwie równomiernego rozmieszczenia lekarzy na terenie Rzeczypospolitej skłoniło Izbę do wystąpienia do Naczelnej Izby z wnioskiem o zawieszenie na pewien okres czasu prawa swobodnego przesiedlania się lekarzy. Chodzi o to, aby odzyskane tereny zachodnie zostały obsadzone przez lekarzy skierowanych tam planowo przez właściwą Izbę, z drugiej zaś strony, by nastąpił odpływ lekarzy z przeludnionych i zubożałych miast, a gminy wiejskie nie zostały w zupełności ogołocone z lekarzy.

Tradycja najstarszej w Polsce Izby Lekarskiej pozwala przypuszczać, że Izba Lekarska w Krakowie zasilona po wyborach nowymi siłami lekarskimi wykaże na każdym polu własną inicjatywę i wskaże drogi zmierzające do podniesienia zdrowia publicznego i prestiżu stanu lekarskiego.

Źródło: Dziennik Urzędowy Izby Lekarskiej w Krakowie Nr, czerwiec 1945 r.

Kalendarium

Luty 2020
PWŚCPSN
« sty   mar »
      1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29  

Ogłoszenia

Galerie

  • XXIII Bal Lekarza - Galeria zdjęć
    XXIII Bal Lekarza - Galeria zdjęć
    2020-01-23 10:14:29
  • Galeria remontowa - Czerwiec 2019
    Galeria remontowa - Czerwiec 2019
    2019-06-25 14:21:32
  • Galeria remontowa - Maj 2019
    Galeria remontowa - Maj 2019
    2019-05-23 11:36:34
  • 38 Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Krakowie
    38 Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Krakowie
    2019-04-24 12:12:33

OIL Krakow on twitter

Polecamy

Wybory