Aktualny numer

Serwis stomatologiczny
Centralny Rejestr Lekarzy

Jesteśmy na FB

Rynek zdrowia

Rozmowa z córką Władysława Stryjeńskiego (ostatniego przed wojną prezesa OIL) panią Anną Syrzistie

Poronin. Z redaktorem Stefanem Ciepłym wspinamy się na zbocze Galicowej Grapy w Poroninie. Stromo. O dojeździe samochodem trudno marzyć, chyba że z napędem na cztery koła. Piękna drewniana willa wznosi się wyraziście na stoku. Wyżej już nic nie ma, prócz świerków i łysawych hal. „Stryjna” – czytamy nad bramą. A przed nią czeka już na nas pani Anna Syrzistie, najmłodsza z trójki dzieci Władysława Stryjeńskiego, ostatniego przed wojną prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.

Zaraz w wejściu, za gankiem „wita” nas, z portretu namalowanego przez Józefa Mehoffera, Tadeusz Stryjeński (ojciec „naszego” prezesa), słynny skądinąd architekt, który tę willę zbudował w latach 1927-1929 „dla wnuków”. I nazwał ją „Stryjną Podhalańską”, w odróżnieniu do Stryjnej Lubelskiej, siedziby rodu Stryjeńskich od XV stulecia (najstarszy zachowany tam właścicielski zapis brzmi: „Bernard na Stryjnej, 1420 rok”). Ów majątek rodowy został sprzedany w połowie XIX wieku.

Natomiast willa, do której trafiliśmy, zbudowana jest w stylu surowego modernizmu połączonego ze sztuką Podhala. Tak określili ją znawcy wpisując na listę zabytków. Pani Anna żartuje, że szopka-gołębnik stojąca przy willi, którą postawili robotnicy na składowanie narzędzi, ma więcej cech stylu zakopiańskiego niż sam dom, np. promienie „słonecka” i tzw. rysie czyli zakończenia belek nośnych wychodzących poza budynek. Z zabytku, a zwłaszcza z werandy i narożnego pokoju rozpościerają się zapierające dech widoki na Tatry. Pan redaktor z upodobaniem robi im zdjęcia.

Siadamy przy podanej przez p. Annę herbacie i cieście, by posłuchać opowieści o ojcu, dziadku i o niej samej. Urodziła się W czasie służby w Legionach 1915 w… Kobierzynie, na terenie Szpitala, gdzie mieszkała cała rodzina pana doktora Władysława, wielce zasłużonego dla rozbudowy tej placówki. Zasada była w Szpitalu taka, że wraz z awansem na wyższe stanowisko w hierarchii administracyjnej przechodziło się do coraz lepszych mieszkań z pawilonu do pawilonu, aż w końcu, w 1929 roku Stryjeńscy zamieszkali w willi dyrektorskiej. Ojciec bardzo pilnował – mówi pani Anna – by ona, jej rodzeństwo, a także dzieci innych pracowników dyrekcji z szacunkiem odnosiły się do chorych i nigdy nie używały w stosunku do nich np. słowa „wariat”. Zostało jej to do dzisiaj.

Zrządzeniem losu było, że ojciec Władysława – Tadeusz, w 1911 roku, a więc na długo przed podjęciem pracy w Kobierzynie przez syna – zaprojektował tam dwa pawilony szpitala psychiatrycznego oraz kierował budową całości. Podczas ostatniego remontu Szpitala odnaleziono i otworzono tzw. gałkę, zawierającą dokumenty dotyczące budowy. Znajdowały się w niej podpisy Tadeusza Stryjeńskiego jako prowadzącego nadzór budowlany. Kariera Tadeusza Stryjeńskiego to materiał na scenariusz filmowy. Inwestował w naftę, z hukiem bankrutował, zajmował stanowisko architekta rządowego w… Limie (Peru), obok Kobierzyna wzniósł w Krakowie m.in. obiekty Poczty Głównej i Pałacu Prasy. Ale nie o nim ten tekst.

Zapytana o tradycje medyczne w rodzinie pani Anna odpowiedziała, że były, ale niespełnione. Jej siostra Wanda i brat Andrzej Tadeusz odziedziczyli po ojcu, i po dziadku ze strony matki – Stefanie Świdzie, który był lekarzem w Szczekocinach – niezwykły instynkt i umiejętność stawiania diagnozy. Nie zostali jednak lekarzami. Wanda po ukończeniu szkoły pielęgniarskiej została świetną pracownicą w szpitalu w Szwajcarii. Po wojnie wróciła do Polski. Z jej dziećmi i wnukami nasza rozmówczyni utrzymuje dotąd serdeczny kontakt. Bywają zresztą w „Stryjnej”. Natomiast brat pracował razem z ojcem w szpitalu psychiatrycznym w Wil, gdzie bardzo dobrze sobie radził. Chciał studiować medycynę, ale nie uzyskał koniecznego stypendium, bo zasadą było w Szwajcarii posiadanie niekompletnej rodziny, a On należał do szczęśliwców nie doświadczonych taką stratą. Zajął się więc czym innym, rozpoczął pracę w Wysokim Komisariacie ds. Uchodźców ONZ w Genewie.

Skąd prawie cała rodzina znalazła się w czasie wojny w Szwajcarii? Gdy wybuchła wojna, Władysław przebywający wtedy w Warszawie, został razem z rządem internowany w Rumunii, skąd następnie wyjechał do Szwajcarii, by tam pracować we wspomnianym szpitalu. Miał, podobnie jak ojciec, obywatelstwo szwajcarskie odziedziczone po swoim dziadku Aleksandrze Stryjeńskim, wybitnym inżynierze wojskowym, kartografie, emigrancie, uczestniku powstania listopadowego. Szwajcaria doceniła jego zasługi za ponad 20-letnią pracę nad mapą topograficzną Szwajcarii (w skali 1:100 000 i innymi mapami), pod kierownictwem gen. G.H. Dufoura, przyznając jemu i jego rodzinie dziedziczne obywatelstwo.

Władysław, gdy tylko znalazł się w Szwajcarii, ściągnął tam dwoje starszych dzieci to znaczy Wandę i Andrzeja, a także dzieci swego brata Karola. Natomiast żona p. Władysława, Maria Stryjeńska z najmłodszą córką Anną postanowiła nie wyjeżdżać z Krakowa. Po roku pobytu w Kobierzynie, jeszcze w willi dyrektorskiej, zostały obie stamtąd wyrzucone. Zamieszkały w straszliwych warunkach przy ulicy Dajwór (skąd Żydów już wysiedlono do getta w Podgórzu).

Pani Anna znalazła wtedy zatrudnienie u dr. Mariana Ciećkiewicza, który nadal pracował w Ubezpieczalni Społecznej na ul. Batorego. Zetknęła się tam z dokumentami pracy ojca, Władysława Stryjeńskiego, jako prezesa OIL. Zapamiętała szczególnie te dotyczące etyki zawodu lekarza. Niestety, nie zabrała ich, zostały w Ubezpieczalni.

Gdy w końcu Maria Stryjeńska postanowiła z córką wyjechać do Szwajcarii, skończyła się wojna. Władysław Stryjeński wrócił w 1946 roku do Polski. Zamieszkali wspólnie na ulicy Grabowskiego w domu dziadka Tadeusza Stryjeńskiego, który zmarł w 1943 roku.

Pani Anna wspomina, że tato bał się powrotu do Polski. Wiedział, że jego legionowa przeszłość, udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a przede wszystkim mandat senatora przed wojną i przynależność do OZON-u (Obóz Zjednoczenia Narodowego) będą źle widziane w nowej, powojennej rzeczywistości. I tak się stało. Wprawdzie zezwolono mu wykładać w Studium Pedagogicznym na Wydziale Lekarskim UJ psychopatologię dziecka, a psychologię dla dorosłych na Wydziale Prawa, ale zamknięto przed nim przede wszystkim możliwość objęcia kierownictwa Katedry i Kliniki Psychiatrii w Akademiach Medycznych, które mu oferowano w Szczecinie i Poznaniu.

Przeszkadzano mu nawet w drobiazgach. Nie pozwolono np. na realizację projektu budowy przedszkola dla dzieci upośledzonych umysłowo czy chorych psychicznie. Był źle postrzegany także i dlatego, że po powrocie do Polski zaangażował się w działalność OIL w Krakowie. Został wiceprezesem przy boku dr. Jana K. Gołąba, a po jego śmierci w kwietniu 1947 roku Zarząd Izby – w oczekiwaniu na formalne reaktywowanie, zarządzeniem ministra zdrowia, izb lekarskich – zdecydował się nie wybierać prezesa, tylko powierzyć jego obowiązki urzędującemu wiceprezesowi. Władysław Stryjeński podjął się tego zadania. Jeszcze w czerwcu tegoż roku, razem z Marianem Ciećkiewiczem, uczestniczył w walnym zebraniu Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie. Ale już w sierpniu 1947 na Zjeździe izb lekarskich w Sopocie, go nie było. Kraków reprezentował niezmordowany Marian Ciećkiewicz oraz dr Jerzy Lebioda. Nie znalazł się też w październiku 1947 roku w nowym Zarządzie Izby. Kiepsko się czuł po powrocie ze Szwajcarii (dokuczała mu choroba wrzodowa), a sytuacja polityczna pogłębiała jego złe samopoczucie.

Pani Anna wyszła po wojnie za mąż, za pochodzącego z Czerniowiec Bogdana Syrzistie (korzenie austriacko-węgierskie, stąd nazwisko), który związał się zawodowo z PTTK. Zmarł schorowany w ub. roku. Natomiast jak wspomina p. Anna, tato – ten spokojny, pogodny, zawsze uśmiechnięty człowiek – zmienił się po wojnie, zamknął się w sobie, posmutniał. W 1952 roku zachorował na zapalenie płuc. Leczył się w Szpitalu oo Bonifratrów. Opiekował się nim dr Zygmunt Kulig. Wyszedł z tej choroby, ale zaczęła się niewydolność serca. Jego współpracownice, widząc że źle się czuje wymogły na nim wypoczynek, który mu przygotowano w Domu Pracy Twórczej w Zakopanem. Pojechał tam rano 16 maja 1956 roku, a po południu już nie żył. Tak odszedł ostatni przed wojną prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie, niezmordowany i wielki modernizator Szpitala psychiatrycznego w Kobierzynie.

Czy bywał w „Stryjnej”? – tak, mówi pani Anna, przyjeżdżał nawet często, ale nie lubił zbyt długo tu przebywać. Nie miał w sobie nic z ducha turysty czy sportowca. Nie lubił chodzić po górach. Odpoczywał, prowadząc bardzo uregulowany tryb życia.

Po wspomnieniach, oglądaliśmy posiadane przez panią Annę pamiątki. Redaktor zagłębił się w zachowanych dokumentach legionowych Władysława Stryjeńskiego, wybrał nawet do artykułu zdjęcie Doktora w mundurze legionisty, a ja przeglądałam indeksy ze studiów, różne dyplomy z podpisami wybitnych krakowskich lekarzy, m.in. Kazimierza Kostaneckiego, Napoleona Cybulskiego, Aleksandra Rosnera. Sporo takich pękatych teczek pieczołowicie przechowywanych jest u Pani Anny, a skarby są w nich rodzinną pamiątką, ale przecież nie tylko. To fragment polskich dziejów, historii krakowskiej medycyny. Może się jeszcze w nich pogrążymy, gdy czas pozwoli, a Pani Anna wyrazi zgodę.

Czas się żegnać! Wychodzimy zadumani nad losem jednej tylko polskiej rodziny. Ileż to pamiątek naszej przeszłości drzemie po polskich domach, kryjąc w sobie wiedzę o ludziach i czasach, które minęły.

Barbara Kaczkowska
Stefan Ciepły

Kalendarium

Kwiecień 2020
PWŚCPSN
« mar   maj »
   1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30    

Galerie

  • XXIII Bal Lekarza - Galeria zdjęć
    XXIII Bal Lekarza - Galeria zdjęć
    2020-01-23 10:14:29
  • Galeria remontowa - Czerwiec 2019
    Galeria remontowa - Czerwiec 2019
    2019-06-25 14:21:32
  • Galeria remontowa - Maj 2019
    Galeria remontowa - Maj 2019
    2019-05-23 11:36:34
  • 38 Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Krakowie
    38 Okręgowy Zjazd Lekarzy OIL w Krakowie
    2019-04-24 12:12:33

OIL Krakow on twitter

Polecamy

Wybory